Link building oparty na publikacjach, które ktoś czyta
Link building traktujemy jak dobór miejsc publikacji, a nie licznik linków. Każdy artykuł na zewnętrznym serwisie ma uzasadnienie tematyczne, osobną pozycję w budżecie i wpis w miesięcznym raporcie.
Czym jest link building i po co firmie linki z innych serwisów
Link building to zdobywanie linków prowadzących do Twojej strony z innych serwisów. Dla Google taki link jest sygnałem, że ktoś poza Tobą uznał treść za wartą wskazania. Im bliżej ten ktoś jest Twojej branży i im więcej ma czytelników, tym więcej ten sygnał znaczy.
Sama liczba linków niewiele mówi. Sto odnośników ze stron, które istnieją tylko po to, żeby linkować, waży mniej niż kilka artykułów w serwisach czytanych przez ludzi z Twojej branży. Google od lat uczy się rozpoznawać linki tworzone wyłącznie pod algorytm. Takie linki najczęściej po prostu pomija, a przy wyraźnej próbie manipulacji może nałożyć na stronę działanie ręczne.
Linki nie naprawią strony, która nie odpowiada na zapytania. Jeśli podstrona usługi jest słaba albo w ogóle jej nie ma, publikacja prowadząca w jej stronę da niewiele. Dlatego link building prowadzimy jako jedną z części pozycjonowania stron i sklepów, obok treści i techniki. Zaczynamy go wtedy, gdy strona docelowa jest gotowa przyjąć ruch.
Najwięcej daje w sytuacji, gdy strony z czołówki wyników są porównywalne z Twoją pod względem treści i techniki, ale mają wyraźnie mocniejszy profil linków. Wtedy różnicę robią właśnie odnośniki z zewnątrz. Jeśli przegrywasz z konkurencją treścią, pieniądze przeznaczone na publikacje lepiej najpierw wydać na treść.
Jak dobieramy miejsca publikacji
Zanim zaproponujemy serwis, sprawdzamy jego tematykę, ruch z wyszukiwarki, to, kto go czyta, i jak wyglądają inne opublikowane w nim artykuły. Serwis, który odpada na którymkolwiek z tych etapów, nie trafia na listę, nawet jeśli wygląda dobrze w narzędziach.
Wskaźniki „siły domeny” z narzędzi SEO traktujemy jako filtr wstępny. Łatwo je sztucznie podbić. Ostatecznie patrzymy na historię ruchu serwisu, na to, czy jego własne artykuły pojawiają się w wynikach wyszukiwania, i na to, ile linków wychodzących ma typowy wpis.
- pisze o jednej branży albo o kilku pokrewnych tematach
- Sygnał ostrzegawczy: obok siebie kredyty, ogrodnictwo, zakłady bukmacherskie i suplementy
- ruch z wyszukiwarki stabilny lub rosnący od dłuższego czasu
- Sygnał ostrzegawczy: ruch nagle spadł niemal do zera albo rośnie skokami bez widocznej przyczyny
- artykuły mają autorów i są komentowane lub udostępniane
- Sygnał ostrzegawczy: teksty bez autora, publikowane po kilkadziesiąt dziennie
- we wpisie jeden lub dwa linki, które pasują do treści
- Sygnał ostrzegawczy: w każdym wpisie kilka linków do firm niezwiązanych z tematem
- redakcja poprawia albo odrzuca słabe teksty
- Sygnał ostrzegawczy: jedyną informacją o serwisie jest cennik dla reklamodawców
Publikacje realizujemy bezpośrednio z wydawcami oraz przez platformy publikacji, które zbierają oferty wielu serwisów w jednym miejscu. Platforma ułatwia rozliczenia, ale nie zwalnia z oceny. Ten sam filtr stosujemy do każdego serwisu, niezależnie od tego, którą drogą do niego trafiamy.
Publikacje na rynku brytyjskim
Przy pozycjonowaniu za granicą filtr jest ten sam, zmienia się tylko lista kandydatów: szukamy brytyjskich i innych anglojęzycznych serwisów branżowych, a artykuły do nich przygotowujemy po angielsku. Dodatkowo sprawdzamy, skąd pochodzi ruch serwisu, bo anglojęzyczny portal czytany głównie poza Wielką Brytanią niewiele da stronie kierowanej na rynek UK.
Profil linków konkurencji: od tego zaczynamy
Pierwszy krok to sprawdzenie, skąd linki mają strony, które są wyżej od Ciebie na ważne dla firmy zapytania. To pokazuje, jak duży jest dystans i jakie źródła linków w ogóle działają w Twojej branży.
Pobieramy z narzędzi do analizy linków profile kilku konkurentów i zestawiamy je z Twoim. Najwięcej daje lista serwisów, które linkują do dwóch lub trzech konkurentów, a do Ciebie nie. Skoro piszą o kilku firmach z branży, jest szansa, że napiszą i o kolejnej. Bywa, że to stowarzyszenie branżowe, portal z przetargami, blog dostawcy opisujący swoich odbiorców albo lokalny serwis informacyjny.
Patrzymy też, na które podstrony konkurenci zdobywają linki. Często nie jest to strona główna, tylko poradnik, kalkulator albo zestawienie danych. To wskazówka, jaką treść warto przygotować, zanim zaczniemy szukać miejsc publikacji, bo do dobrego materiału linki przychodzą łatwiej.
Szerzej robimy to w ramach analizy konkurencji w wynikach wyszukiwania. Linki są tam jednym z kilku porównywanych obszarów, obok treści, struktury serwisu i widoczności na poszczególne grupy zapytań.
Inne źródła linków niż artykuł sponsorowany
Artykuł sponsorowany to najczęstsza forma publikacji, ale nie jedyna. Część najcenniejszych linków nie wymaga budżetu publikacji, tylko czasu i wiedzy, gdzie ich szukać.
Broken link building
W serwisach branżowych szukamy linków, które prowadzą do stron już nieistniejących, i proponujemy autorowi podmianę na Twój materiał na ten sam temat. Działa, gdy masz treść co najmniej tak dobrą jak ta, która zniknęła. Wymaga cierpliwości, bo odpowiada niewielka część wydawców.
Wzmianki o marce bez linku
Firmy działające od lat pojawiają się w relacjach z targów, rankingach i artykułach branżowych, tyle że bez odnośnika. Prośba o dodanie linku do istniejącej wzmianki to jeden z najprostszych kontaktów z wydawcą, bo nikogo nie trzeba przekonywać do tematu.
Partnerzy, dostawcy i własne dane
Producent, którego towar sprzedajesz, często prowadzi listę dystrybutorów. Partner technologiczny może opisać wspólne wdrożenie. Firma, która publikuje własne dane, na przykład zestawienie cen na rynku albo wyniki ankiety wśród klientów, zdobywa linki od dziennikarzy i blogerów bez proszenia o nie.
Outreach
Outreach to bezpośredni kontakt z redakcją lub autorem z propozycją tekstu, komentarza eksperckiego albo materiału do artykułu. Ma sens, gdy masz coś, czego redakcja potrzebuje: wiedzę, dane, ciekawy przypadek z praktyki. Masowe maile z prośbą o link kończą w koszu.
Linkowanie wewnętrzne
Najtańsze są linki, które masz pod kontrolą. Publikacja prowadząca do strony głównej niewiele pomoże podstronie usługi, do której ze strony głównej prowadzi jeden link w stopce. Zanim przeznaczysz pieniądze na publikacje, sprawdzamy, jak siła zdobyta z zewnątrz rozchodzi się po serwisie.
Czego nie robimy w link buildingu
Nie korzystamy z systemów wymiany linków, masowych katalogów ani spamu w komentarzach i na forach. Nie budujemy też sieci stron ukrywanych przed klientem. Po takich metodach zostaje ryzyko, a efekt bywa krótszy niż czas sprzątania po nich.
Każdą publikację widzisz z adresem. Jeśli tekst ukazuje się w zewnętrznym serwisie, wiesz, w jakim i za ile. W naszych rozliczeniach nie ma pozycji w rodzaju „pakiet 50 linków” bez listy miejsc.
Kary ręczne i plik disavow
Google nakłada działanie ręczne za nienaturalne linki, gdy uzna, że ktoś próbował manipulować wynikami. Informacja o tym pojawia się w Search Console. Wtedy porządkujemy profil: usuwamy u źródła, co się da, resztę zgłaszamy w pliku disavow i przygotowujemy prośbę o ponowne rozpatrzenie.
Bez działania ręcznego disavow rzadko ma sens. Google sam pomija większość śmieciowych linków, które z czasem przyczepiają się do każdej domeny. Odrzucanie ich „na wszelki wypadek” potrafi zaszkodzić, gdy do pliku trafią przy okazji linki wartościowe. Ocenę profilu linków zewnętrznych obejmuje też audyt SEO.
Budżet publikacji i raport
Zakres link buildingu dopasowujemy do potrzeb serwisu. W abonamencie pozycjonowania mieści się strategia linków, analiza profilu konkurencji i dobór serwisów. Koszt publikacji ustalamy osobno i rozpisujemy w raporcie co do złotówki.
Wysokość budżetu proponujemy po analizie konkurencji, bo to ona pokazuje, ile publikacji trzeba, żeby zmniejszyć dystans. Liczby tekstów nie bierzemy z pakietu: jeśli dystans da się zmniejszyć kilkoma dobrze dobranymi publikacjami, nie proponujemy kilkudziesięciu. Kwotę akceptujesz przed startem.
Artykuły do publikacji piszą nasi copywriterzy, którzy poznają temat i wymagania danej redakcji. Tekst ma być na tyle dobry, żeby redaktor nie miał powodu go odrzucić. Napisanie artykułu to nowa treść, więc liczy się do tego samego osobnego budżetu co publikacja.
W miesięcznym raporcie każda publikacja ma osobny wiersz:
- adres artykułu i nazwę serwisu
- koszt publikacji
- podstronę Twojej witryny, do której prowadzi link
- anchor, czyli tekst linku
- datę publikacji i informację, czy artykuł jest w indeksie Google
Analizę profilu linków poza abonamentem, na przykład przed zmianą agencji albo po spadku ruchu, rozliczamy według stawek godzinowych netto: 150 zł/h SEO, 200 zł/h programowanie. Widełki wszystkich usług są na stronie oferta i ceny pozycjonowania.
Zobacz też
Pozycjonowanie stron i sklepów
Link building to jedna część pracy. Tu opisujemy całość: technikę, treści, pomiar i zasady współpracy.
Zobacz usługęUsługaAnaliza konkurencji
Skąd linki mają strony nad Tobą w wynikach i co poza linkami daje im przewagę.
Zobacz analizęUsługaAudyt SEO
Jednorazowa diagnoza serwisu, w tym ocena profilu linków zewnętrznych i linkowania wewnętrznego.
Zobacz audytCase studyPlatforma B2B w branży budowlanej
Jak rozwijaliśmy widoczność platformy B2B w wyszukiwarce, krok po kroku.
Przeczytaj case studyNajczęściej pytacie o to
Link building to zdobywanie linków do Twojej strony z innych serwisów internetowych. Google traktuje je jako jeden z sygnałów, że treść jest warta polecenia. Liczy się przede wszystkim to, skąd link prowadzi: z serwisu o podobnej tematyce, z prawdziwymi czytelnikami i ruchem. Link building jest częścią pozycjonowania, obok pracy nad treścią i techniką strony. Bez nich sam niewiele zmieni.
Zaczyna się od analizy, skąd linki mają konkurenci i jak duży jest dystans. Potem dobieramy serwisy, przygotowujemy teksty i publikujemy je bezpośrednio u wydawców albo przez platformy publikacji. Równolegle szukamy linków, które nie wymagają budżetu: wzmianek bez odnośnika, stron partnerów, niedziałających linków w serwisach branżowych. Każda publikacja trafia do miesięcznego raportu z adresem i kosztem.
Linki zwrotne, nazywane też backlinkami, to odnośniki z innych stron prowadzące do Twojej. Nie każdy pomaga. Link z serwisu o niezwiązanej tematyce, z katalogu z tysiącami firm albo z systemu wymiany nie daje nic, a w większej skali może zwrócić uwagę Google. Wartość ma link z miejsca czytanego przez ludzi zainteresowanych Twoją branżą, w tekście, do którego pasuje.
Warto, jeśli agencja pokazuje każdą publikację z adresem i kosztem, a link building łączy z pracą nad treścią i techniką strony. Linki od partnerów i z branżowych wzmianek zdobędziesz samodzielnie. Dobór płatnych publikacji wymaga jednak oceny serwisów, której drogo uczyć się na własnym budżecie. Omijaj wykonawców, którzy sprzedają pakiety linków bez listy miejsc.
To metoda zdobywania linków przez zastępowanie niedziałających odnośników. W serwisach branżowych szukamy linków do stron, które już nie istnieją, i proponujemy autorowi, żeby zamiast nich wskazał Twój materiał na ten sam temat. Dla wydawcy to poprawka błędu, dla Ciebie link z tematycznego miejsca. Metoda działa tylko wtedy, gdy Twoja treść jest co najmniej tak dobra jak ta, która zniknęła.
Najprościej w narzędziu do analizy linków, takim jak Ahrefs, Majestic czy Semrush. Po wpisaniu domeny konkurenta zobaczysz listę serwisów, które do niej linkują. Search Console pokazuje linki tylko do Twojej własnej strony. Sama lista to dopiero początek: wartość ma zestawienie kilku konkurentów i wyłowienie serwisów, które linkują do nich, a do Ciebie nie.
Pewności nikt tu nie da, a decyzje podejmuje Google. Najwięcej zależy od doboru serwisów: publikuj tam, gdzie tematyka pasuje do Twojej branży, ruch jest prawdziwy, a tekst powstaje dla czytelników. Liczy się też to, jak wygląda cały profil linków. W naturalnym profilu większość anchorów to nazwa firmy lub adres strony, a nowe linki przybywają stopniowo. Omijaj systemy wymiany, masowe katalogi i oferty setek linków w tydzień.
Sprawdzimy, czy to linki blokują wzrost Twojej strony
Na bezpłatnej rozmowie i przy wstępnym przeglądzie strony powiemy, czy brak linków jest dziś Twoim głównym problemem, czy pieniądze lepiej wydać najpierw na treść albo technikę.