PrestaShop szyty na miarę – od projektu graficznego po UX, filtry i techniczne SEO
Wokół PrestaShop przez lata narosło przekonanie, że sklepy działające na tym silniku muszą wyglądać podobnie. Charakterystyczny układ strony głównej, standardowa siatka produktów, przewidywalna karta produktu i kilka stron informacyjnych, które sprawiają wrażenie dodanych na końcu wdrożenia. Taki obraz najczęściej nie wynika jednak z ograniczeń samego systemu, lecz z korzystania z gotowych motywów bez głębszej ingerencji w ich strukturę.
W opisywanym projekcie punkt wyjścia był zupełnie inny. PrestaShop miał odpowiadać za zaplecze sprzedażowe, ale nie mógł narzucać sklepowi wyglądu ani sposobu prezentowania oferty. Warstwa widoczna dla klienta miała zostać zaprojektowana indywidualnie, z uwzględnieniem charakteru marki, rodzaju asortymentu, procesu wyboru produktu oraz przyszłych działań SEO.
Nie chodziło przy tym o stworzenie efektownej strony, która dobrze prezentuje się na wizualizacji. Sklep miał być użyteczny, łatwy do rozwijania i przygotowany do pozycjonowania od pierwszego dnia działania. Dlatego projekt objął jednocześnie UI, UX, architekturę kategorii, wyszukiwarkę, filtrowanie, treści, wydajność oraz techniczne SEO.
Czy PrestaShop rzeczywiście ogranicza wygląd sklepu?
PrestaShop jest przede wszystkim silnikiem e-commerce. Zarządza produktami, kategoriami, cenami, wariantami, zamówieniami, klientami, płatnościami, dostawami i integracjami. To jednak nie oznacza, że musi decydować o tym, jak wygląda strona główna, katalog czy karta produktu.
Gotowy motyw bywa dobrym rozwiązaniem dla prostego sklepu, który ma zostać uruchomiony szybko i nie wymaga indywidualnych rozwiązań. Problem pojawia się wtedy, gdy firma chce wyjść poza schemat przewidziany przez autora szablonu. Zmiana kolorów, fontów i banerów może poprawić estetykę, ale nadal pozostawia sklep w ramach tej samej konstrukcji.
W indywidualnym wdrożeniu można zmienić znacznie więcej. Dotyczy to między innymi:
układu i kolejności sekcji na stronie głównej, budowy menu, wyglądu kategorii, sposobu prezentowania filtrów, kart produktów na listingu, galerii zdjęć, konfiguracji wariantów, koszyka, formularzy, stron informacyjnych oraz całego zachowania sklepu na urządzeniach mobilnych.
PrestaShop nie musi być widoczny dla użytkownika. Klient widzi markę, ofertę i interfejs. Silnik pozostaje zapleczem, które obsługuje proces sprzedaży.
Projekt rozpoczął się przed narysowaniem pierwszego ekranu
Najłatwiej rozpocząć projekt sklepu od strony głównej. Wybrać układ, przygotować baner, ustawić sekcję z bestsellerami i zdecydować, jak będzie wyglądać stopka. Takie podejście daje szybki efekt wizualny, ale często prowadzi do powstania serwisu, który dobrze wygląda, a znacznie gorzej radzi sobie z prezentowaniem rozbudowanej oferty.
W tym przypadku prace rozpoczęły się od odpowiedzi na bardziej podstawowe pytania.
Jak klienci szukają produktów? Po jakich cechach je porównują? Które informacje są potrzebne jeszcze na poziomie kategorii, a które dopiero na karcie produktu? Czy użytkownicy znają nazwy konkretnych modeli, czy raczej szukają według zastosowania? Jak duża będzie oferta za rok lub dwa lata? Które grupy produktów mają największe znaczenie biznesowe i największy potencjał w wynikach wyszukiwania?
Dopiero na podstawie tych informacji można było zaplanować architekturę sklepu i przejść do makiet.
Takie podejście pozwoliło uniknąć sytuacji, w której grafika powstaje niezależnie od danych produktowych, struktury kategorii i wymagań SEO. Projekt wizualny nie był osobną warstwą nałożoną na sklep. Wynikał ze sposobu, w jaki sklep miał działać.
Architektura kategorii dopasowana do sposobu myślenia klientów

Jednym z najważniejszych etapów była strategia kategoryzacji produktów. W wielu sklepach struktura kategorii odzwierciedla sposób funkcjonowania firmy, magazynu albo systemu dostawcy. Użytkownik otrzymuje więc podział wygodny dla administratora, ale niekoniecznie zrozumiały dla osoby, która chce coś kupić.
Kategorie nie powinny powstawać wyłącznie na podstawie producentów, symboli technicznych lub wewnętrznych grup towarowych. Klienci mogą szukać produktów według zastosowania, materiału, stylu, miejsca użycia, przeznaczenia, przedziału cenowego albo problemu, który chcą rozwiązać.
W ramach projektu należało ustalić:
które grupy produktów powinny znaleźć się w głównym menu, które zasługują na osobne podkategorie, jakie cechy powinny być obsługiwane przez filtry, a jakie nie wymagają tworzenia nowych podstron.
To rozróżnienie jest istotne zarówno dla UX, jak i SEO.
Jeżeli każda cecha produktu zostanie zamieniona w kategorię, szybko powstanie rozbudowane drzewo pełne podobnych lub niemal pustych stron. Użytkownik zacznie gubić się w menu, a wyszukiwarka otrzyma wiele podstron konkurujących o zbliżone frazy.
Jeżeli z kolei cały asortyment zostanie zamknięty w kilku ogólnych działach, klient będzie zmuszony korzystać z filtrów nawet przy podstawowym wyszukiwaniu, a sklep straci możliwość pozycjonowania ważnych podkategorii.
Dobra architektura powinna być jednocześnie zrozumiała dla klienta, skalowalna dla administratora i logiczna dla wyszukiwarki.
SEO nie zostało dołączone po zakończeniu projektu
Częstym błędem jest rozpoczęcie działań SEO dopiero po uruchomieniu sklepu. Wtedy okazuje się, że nazwy kategorii nie odpowiadają zapytaniom użytkowników, adresy URL mają niewłaściwą strukturę, menu wymaga przebudowy, a projekt nie przewiduje miejsca na treści.
Naprawa takich problemów jest możliwa, ale często oznacza ingerencję w gotowy serwis. Trzeba zmieniać adresy, wdrażać przekierowania, przebudowywać linkowanie wewnętrzne i poprawiać elementy, które można było zaplanować wcześniej.
W tym projekcie SEO było częścią prac koncepcyjnych. Analiza obejmowała nie tylko ogólne frazy związane z ofertą, ale również intencje użytkowników, powiązania między grupami produktów i potencjał poszczególnych typów podstron.
Na tej podstawie można było zaplanować:
nazwy kategorii i podkategorii, hierarchię sklepu, strukturę menu, adresy URL, nagłówki, rozmieszczenie treści, linkowanie wewnętrzne oraz sposób obsługi stron filtrowanych.
Dzięki temu pozycjonowanie nie wymagało późniejszego dopasowywania sklepu do podstawowych wymagań wyszukiwarki. Fundament SEO powstał razem z fundamentem sklepu.
Strona główna zaprojektowana dla konkretnej marki

Strona główna sklepu internetowego nie musi zaczynać się od dużego banera, po którym pojawia się kilka rzędów produktów. Taki układ jest popularny, ponieważ występuje w wielu gotowych motywach, ale nie w każdej branży pomaga użytkownikowi.
W opisywanym projekcie strona główna miała pełnić kilka funkcji jednocześnie. Powinna przedstawiać markę, wyjaśniać zakres oferty, prowadzić do najważniejszych kategorii i pomagać klientowi rozpocząć poszukiwania we właściwym miejscu.
Układ sekcji został więc podporządkowany ścieżce użytkownika. Inaczej prezentowane były osoby, które znały już konkretną grupę produktów, a inaczej te, które dopiero próbowały ustalić, czego potrzebują.
Na stronie można było połączyć prezentację kategorii, wybranych kolekcji, zastosowań, poradników, przewag firmy i treści budujących zaufanie. Każdy blok miał określony cel. Nie był dodany wyłącznie dlatego, że wyglądał dobrze albo występował w przykładowym szablonie.
Od strony SEO strona główna wspierała również najważniejsze części serwisu poprzez przemyślane linkowanie. Zamiast odsyłać wyłącznie do przypadkowo wybranych bestsellerów, kierowała użytkowników i roboty wyszukiwarki do strategicznych kategorii.
Katalog produktów, który pomaga podjąć decyzję
Lista produktów bywa traktowana jak prosty widok techniczny: zdjęcie, nazwa, cena i przycisk prowadzący do szczegółów. Przy rozbudowanej ofercie to często za mało.
Użytkownik przeglądający kategorię chce szybko ocenić, które produkty odpowiadają jego potrzebom. Jeżeli każda karta wygląda niemal identycznie i pokazuje zbyt mało danych, klient musi otwierać wiele produktów tylko po to, by poznać podstawowe różnice.
W projekcie listing został dopasowany do charakteru asortymentu. Na kartach można było prezentować informacje istotne już na etapie porównywania, takie jak warianty, najważniejsze parametry, dostępność, czas realizacji, zakres cenowy czy cechy wyróżniające dany model.
Nie oznaczało to jednak umieszczenia całej specyfikacji na liście. Nadmiar danych działa równie źle jak ich brak. Karta produktu na listingu powinna odpowiadać na jedno pytanie:
Czy ten produkt jest na tyle dopasowany do moich potrzeb, żebym chciał poznać jego szczegóły?
Projekt uwzględniał także różnice między komputerem a telefonem. Informacje czytelne w szerokiej siatce nie zawsze dobrze działają na małym ekranie, dlatego mobilny listing nie był jedynie zwężoną kopią wersji desktopowej.
Karta produktu zaprojektowana jako narzędzie sprzedażowe

Standardowa karta produktu w gotowym motywie najczęściej składa się z galerii, nazwy, ceny, wariantów i opisu. To wystarcza przy prostym asortymencie, ale może być niewystarczające, gdy produkt wymaga porównania parametrów, wyboru konfiguracji albo wyjaśnienia sposobu użytkowania.
W indywidualnym projekcie karta produktu mogła zostać zbudowana wokół rzeczywistego procesu decyzyjnego klienta.
Najważniejsze informacje znajdowały się wysoko i były dostępne bez szukania ich w długim opisie. Parametry techniczne zostały uporządkowane, warianty przedstawione w zrozumiały sposób, a elementy takie jak dostawa, gwarancja, dokumenty, produkty uzupełniające czy odpowiedzi na częste pytania otrzymały własne miejsca.
W zależności od rodzaju oferty karta mogła zawierać:
rozbudowaną galerię, filmy, próbki kolorów, konfigurator, tabele parametrów, pliki do pobrania, instrukcje, porównania, sekcję FAQ, produkty powiązane i treści poradnikowe.
Najważniejsza była jednak kolejność. Użytkownik nie powinien otrzymywać wszystkich informacji naraz. Powinien dostawać je w takim porządku, w jakim pojawiają się jego pytania i wątpliwości.
Od strony SEO karta produktu została przygotowana tak, aby nie opierała się wyłącznie na nazwie i opisie producenta. Projekt przewidywał miejsce na unikalny opis, dane techniczne, prawidłowy nagłówek H1, meta title, meta description, dane strukturalne, linki do kategorii i produktów powiązanych.
Uwzględniono również obsługę wariantów oraz kanonikalizację, aby różne wersje tego samego produktu nie prowadziły do niekontrolowanego powielania podstron.
Strony dodatkowe nie zostały potraktowane jak zaplecze formalne
Spójny projekt sklepu nie kończy się na stronie głównej i produktach. Użytkownicy odwiedzają również podstrony dotyczące dostawy, zwrotów, płatności, reklamacji, kontaktu czy historii firmy.
W gotowych motywach strony te często sprowadzają się do tytułu i długiego bloku tekstu. Technicznie działają, ale wizualnie odstają od pozostałej części sklepu i utrudniają odnalezienie potrzebnych informacji.
W indywidualnym wdrożeniu każda z takich stron mogła otrzymać własny układ.
Strona „O sklepie” nie musiała być pojedynczym akapitem o historii firmy. Mogła przedstawiać zespół, doświadczenie, sposób działania, wartości i elementy budujące wiarygodność.
Informacje o dostawie i płatnościach można było uporządkować w przejrzystych sekcjach. Regulamin nadal pozostawał dokumentem formalnym, ale mógł mieć czytelną typografię, spis treści i nawigację prowadzącą do konkretnych fragmentów.
To nie jest wyłącznie kwestia estetyki. UX dotyczy także momentu, w którym klient chce sprawdzić zasady zwrotu, termin dostawy albo warunki reklamacji.
UI i UX musiały działać razem
UI i UX bywają używane zamiennie, choć dotyczą różnych obszarów.
UI obejmuje wygląd interfejsu: kolory, typografię, przyciski, ikony, odstępy, zdjęcia, animacje, układ elementów i hierarchię wizualną.
UX dotyczy sposobu korzystania ze sklepu: tego, czy użytkownik rozumie menu, potrafi znaleźć produkt, wie, czym różnią się warianty i bez problemu przechodzi przez proces zakupowy.
Sklep może być atrakcyjny wizualnie, ale niewygodny. Może też działać poprawnie, ale nie budować charakteru i wiarygodności marki. Dlatego obie warstwy muszą być projektowane równolegle.
W tym przypadku elementy graficzne nie były tworzone wyłącznie dla efektu. Wielkość przycisków, kontrast, sposób prezentowania komunikatów, odstępy, kolejność informacji i zachowanie komponentów wynikały z ich funkcji.
Jeżeli użytkownik nie rozumie, co stanie się po kliknięciu, nawet najładniejszy przycisk nie spełnia swojego zadania.
Wyszukiwarka dopasowana do języka użytkowników

W dużym sklepie wyszukiwarka nie może być jedynie polem, które porównuje wpisaną frazę z nazwą produktu. Klienci nie zawsze używają oficjalnych nazw. Wpisują skróty, oznaczenia, numery modeli, potoczne określenia, a czasem także literówki.
Dlatego skuteczne wyszukiwanie powinno uwzględniać sposób, w jaki użytkownicy rzeczywiście opisują produkty.
W zależności od asortymentu wyszukiwarka może obsługiwać nazwy, marki, symbole, numery katalogowe, warianty i synonimy. Może także podpowiadać wyniki jeszcze podczas wpisywania oraz prezentować zdjęcia, ceny i właściwe kategorie.
Istotne jest również zachowanie w przypadku braku dokładnego wyniku. Pusta strona z komunikatem „nie znaleziono produktów” nie pomaga użytkownikowi. Lepszym rozwiązaniem może być zasugerowanie podobnej frazy, wskazanie pasującej kategorii albo pokazanie produktów o zbliżonych cechach.
Dane z wyszukiwarki mają też wartość strategiczną. Pokazują, czego klienci szukają, jak nazywają produkty i których elementów oferty nie potrafią odnaleźć przez menu.
Filtry zaprojektowane dla klientów, a nie dla bazy danych
Filtry są jednym z tych elementów sklepu, które łatwo rozbudować i równie łatwo skomplikować.
Jeżeli produkt posiada kilkadziesiąt parametrów, nie oznacza to, że każdy z nich powinien pojawić się w panelu filtrowania. Użytkownik potrzebuje przede wszystkim tych kryteriów, które rzeczywiście wpływają na wybór.
W ramach projektu należało określić:
jakie filtry są potrzebne w poszczególnych kategoriach, w jakiej kolejności powinny się pojawiać, które wartości można łączyć oraz jak prezentować liczbę pasujących produktów.
Różne kategorie mogły wymagać innych zestawów kryteriów. Filtry nie były więc jednym uniwersalnym formularzem przypisanym do całego sklepu.
Szczególnej uwagi wymagała wersja mobilna. Panel filtrów musiał być łatwy do otwarcia i zamknięcia, a wybrane kryteria widoczne bez konieczności ponownego przeglądania całej listy.
Projekt filtrowania obejmował również SEO. Każda kombinacja parametrów może potencjalnie utworzyć nowy adres URL. Bez kontroli prowadzi to do powstania tysięcy stron różniących się jedynie kolejnością lub zestawem filtrów.
Takie podstrony mogą powodować duplikację treści, rozpraszać linkowanie wewnętrzne i utrudniać robotom skupienie się na najważniejszych częściach sklepu.
Dlatego należało ustalić, które widoki filtrowane mają rzeczywistą wartość i mogą odpowiadać na konkretne zapytania, a które nie powinny trafiać do indeksu.
Filtry miały pomagać klientom zawężać wybór, ale nie mogły pozostawiać wyszukiwarce niekontrolowanej liczby przypadkowych adresów.
Treści SEO zostały wkomponowane w projekt
Opisy kategorii są często dodawane dopiero po wdrożeniu sklepu. Brakuje dla nich miejsca, więc pojawiają się jako długie bloki tekstu nad listą produktów. Z punktu widzenia UX jest to problem, ponieważ użytkownik musi przewinąć znaczną część strony, zanim zobaczy ofertę.
W tym projekcie miejsce na treści zostało uwzględnione wcześniej.
Krótki fragment mógł wprowadzać użytkownika do kategorii bez odsuwania produktów poza pierwszy ekran. Rozwinięcie mogło znaleźć się pod listingiem lub zostać podzielone na sekcje odpowiadające konkretnym pytaniom.
Treść mogła również przyjmować formę FAQ, poradnika wyboru, omówienia zastosowań albo linków do powiązanych kategorii.
Dzięki temu SEO nie konkurowało z użytecznością. Tekst wspierał widoczność, ale jednocześnie pomagał klientowi zrozumieć ofertę.
Projekt uwzględniał także możliwość dalszego rozwijania treści poradnikowych. Artykuły mogły wspierać użytkowników na wcześniejszych etapach decyzji oraz prowadzić ich do właściwych kategorii i produktów.
Techniczne SEO jako część wdrożenia PrestaShop

Przygotowanie sklepu do pozycjonowania nie kończy się na frazach, opisach i nagłówkach. Równie ważne jest to, jakie strony mogą być indeksowane, jak są ze sobą połączone i w jaki sposób system generuje adresy.
Zakres technicznego SEO obejmował między innymi:
przyjazne adresy URL, prawidłowe meta title i meta description, strukturę nagłówków, canonicale, mapę XML, robots.txt, breadcrumbs, dane strukturalne, przekierowania i obsługę stron błędów.
Szczególnej analizy wymagały mechanizmy typowe dla e-commerce:
produkty przypisane do wielu kategorii, warianty, sortowanie, paginacja, filtrowanie, wewnętrzna wyszukiwarka, parametry w adresach, produkty niedostępne oraz produkty trwale usunięte z oferty.
Każdy z tych elementów może generować dodatkowe adresy lub prowadzić do powielania treści. Domyślne działanie systemu nie zawsze odpowiada strategii konkretnego sklepu, dlatego konfiguracja musiała wynikać z przyjętego modelu indeksowania.
Celem nie było doprowadzenie do tego, aby Google widział jak najwięcej stron. Celem było udostępnienie wyszukiwarce tych podstron, które mają wartość dla użytkownika i mogą odpowiadać na konkretne zapytania.
Linkowanie wewnętrzne wynikające z logiki sklepu
Linkowanie wewnętrzne zostało zaplanowane jako część nawigacji, a nie jako zestaw dodatkowych odnośników wprowadzonych wyłącznie dla SEO.
Menu prowadziło do głównych obszarów oferty. Breadcrumbs pokazywały położenie produktu w strukturze. Kategorie kierowały do powiązanych grup, a karty produktów do akcesoriów, alternatywnych modeli i materiałów pomocniczych.
Artykuły poradnikowe mogły odsyłać do produktów, których dotyczyły, natomiast karty produktów mogły prowadzić do poradników wyjaśniających wybór parametrów.
Takie połączenia pomagają użytkownikowi wykonać kolejny logiczny krok. Jednocześnie ułatwiają wyszukiwarce odkrywanie podstron i rozumienie relacji między nimi.
Szybkość działania nie mogła być ceną za indywidualny wygląd
Rozbudowany projekt graficzny może obciążyć sklep, jeżeli zostanie wdrożony bez kontroli nad kodem, zdjęciami i skryptami. Duże animacje, nadmiar modułów i źle przygotowane grafiki potrafią sprawić, że atrakcyjny wizualnie serwis staje się trudny w codziennym użytkowaniu.
Dlatego wydajność była brana pod uwagę już podczas projektowania.
Nie każdy element wymagał animacji. Nie każda funkcja musiała być realizowana przez osobny moduł. Obrazy należało przygotować w odpowiednich rozmiarach, a skrypty ładować w sposób, który nie blokuje wyświetlenia najważniejszej części strony.
Szybkość wpływa jednocześnie na UX, konwersję i techniczne SEO. Szczególnie istotna jest na telefonach, gdzie użytkownik może korzystać z wolniejszego połączenia i mniej wydajnego urządzenia.
Możliwość stworzenia dowolnego wyglądu nie oznacza, że każdy efekt wizualny warto wdrażać. Projekt powinien służyć użytkownikowi, a nie testować jego cierpliwość.
Wersja mobilna została zaprojektowana osobno

Responsywność nie polega wyłącznie na zmniejszeniu elementów przygotowanych dla dużego ekranu. Na telefonie użytkownik inaczej przegląda menu, otwiera filtry, przesuwa galerię i wybiera warianty.
Dlatego mobilny interfejs wymaga własnych decyzji projektowych.
Najważniejsze informacje o produkcie musiały być łatwo dostępne. Przyciski powinny mieć odpowiedni rozmiar, panel filtrów nie mógł zasłaniać całej nawigacji, a tabele parametrów musiały pozostać czytelne bez powiększania ekranu.
Wersja mobilna nie była uproszczona kosztem funkcjonalności. Została uporządkowana tak, aby na mniejszej przestrzeni zachować to, co najważniejsze dla decyzji zakupowej.
Indywidualny projekt nie utrudnił zarządzania sklepem
Sklep szyty na miarę nie powinien wymagać pomocy programisty przy każdej zmianie banera, opisu czy kategorii. Dlatego warstwa administracyjna musiała pozostać praktyczna.
Administrator mógł zarządzać produktami, tworzyć kategorie, edytować treści i rozwijać ofertę z poziomu PrestaShop. Indywidualny wygląd nie oznaczał rezygnacji z podstawowych zalet systemu.
Jednocześnie należało przygotować zasady, które ograniczają ryzyko przypadkowego powstawania błędów. Dotyczyło to między innymi nazewnictwa kategorii, tworzenia adresów, uzupełniania pól SEO i przypisywania parametrów do filtrów.
Celem było połączenie elastyczności z kontrolą. Sklep miał być łatwy w obsłudze, ale jego struktura nie mogła rozpadać się przy każdej rozbudowie oferty.
Testy objęły więcej niż wygląd poszczególnych ekranów
Projekt nie kończy się w momencie zaakceptowania grafiki ani nawet po wdrożeniu wszystkich widoków.
Sklep został sprawdzony na różnych szerokościach ekranu i w typowych scenariuszach zakupowych. Testy obejmowały menu, wyszukiwarkę, filtry, warianty, koszyk, formularze, płatności, dostawy i komunikaty błędów.
Osobno należało sprawdzić elementy SEO: dostępność stron dla robotów, canonicale, mapę witryny, nagłówki, linkowanie, dane strukturalne, adresy filtrowane i sposób obsługi niedostępnych produktów.
Dopiero po połączeniu testów wizualnych, funkcjonalnych i technicznych można ocenić, czy sklep jest gotowy do uruchomienia.
Efekt: sklep oparty na PrestaShop, ale zaprojektowany dla marki
Rezultatem był sklep, którego wygląd i sposób działania nie wynikały z ograniczeń gotowego motywu.
Strona główna prowadziła do najważniejszych obszarów oferty. Kategorie odpowiadały sposobowi wyszukiwania produktów. Listing pomagał w porównywaniu, karta produktu dostarczała informacji we właściwej kolejności, a strony dodatkowe zachowały spójność z resztą serwisu.
Wyszukiwarka i filtry zostały dopasowane do charakteru asortymentu. Struktura sklepu umożliwiała rozwijanie pozycjonowania, a rozwiązania techniczne ograniczały ryzyko indeksowania przypadkowych i powielonych adresów.
Najważniejszy efekt nie polegał więc na tym, że sklep „nie wyglądał jak PrestaShop”. Chodziło o coś więcej.
PrestaShop zapewnił stabilne zaplecze sprzedażowe, natomiast cała warstwa widoczna dla klienta została podporządkowana marce, produktom, użytkownikom i strategii SEO.
Masz pomysł na sklep, którego nie chcesz zamykać w gotowym szablonie?
W Illustriseo projektujemy i wdrażamy indywidualne sklepy PrestaShop, łącząc warstwę wizualną z UX, architekturą kategorii, wyszukiwaniem, filtrowaniem i technicznym SEO.
Nie zaczynamy od dopasowywania firmy do wybranego motywu. Najpierw analizujemy ofertę, sposób podejmowania decyzji przez klientów oraz potencjał sklepu w wynikach wyszukiwania. Dopiero na tej podstawie projektujemy rozwiązanie, które może rozwijać się razem z biznesem.
Reasumując
PrestaShop nie narzuca jednego sposobu projektowania sklepu. Może być podstawą prostego serwisu opartego na gotowym motywie, ale może też obsługiwać rozbudowane, indywidualne wdrożenie.
Możliwość stworzenia dowolnego wyglądu jest jednak tylko częścią projektu. Sklep musi być jednocześnie zrozumiały, szybki, wygodny i przygotowany do rozwoju.
Dopiero połączenie UI, UX, struktury produktów, wyszukiwarki, filtrów, treści oraz technicznego SEO pozwala stworzyć serwis, który nie tylko dobrze wygląda, ale faktycznie wspiera sprzedaż i widoczność marki.